K***a!!
No i stało się.
Szlag by to!
Totalna niechęć do życia.
Totalna rozsypka. Proszek.
Totalny brak nadziei i wiary (która jeszcze gdzieś tam sobie żyła).
Za duży ciężar. Nie do udźwignięcia. Mam dość! Kompletnie dość.
Ile jeden człowiek jest w stanie znieść? Ja już wymiękam. Nie mam siły...
Nie daję rady. Wszystko wysiada. Organizm,psychika...wszystko.
Wszystko się ze sobą splata. Przeszłość,teraźniejszość i przyszłość, której już nie widzę przed sobą.
Nie ma nic. Nie ma już mnie.