piątek, 19 marca 2010

...........










Pragnę zabłądzić gdzieś jedynie z aparatem w dłoni

Dostrzegać rzeczy, których nie widzą inni
Przecież nikogo wokół mnie nie będzie
Jedynie ja, moje myśli i pustka, stąpająca ze mną
Cień mej sylwetki, towarzyszący z każdym krokiem
Podążałabym przed siebie, nie mając pojęcia, dokąd
Ani jaki jest cel podróży
Może odnaleźć chciałabym coś, czego mi brakuje?
Może uciec albo wrócić?
Dokąd?
Gdzie?
Przed siebie i z sobą
W pogoni za Sobą...
W pogoni za Tobą...


Fotografie są z wakacji z tamtego roku, ale mam do nich ogromny sentyment :)


piątek, 5 marca 2010

Jak zapomniec..?


Poświęcam myśli,
że byłeś blisko
tak że wargi stykały się
czułam oddech Twoj
na ciele mym
tylko Ty byłeś złudzeniem
wstrętnym marzeniem
ile dałabym by
zapomnieć Cie
twe gesty,twe oczy
Ja zapomnieć pragnę
te chwile.
Zapomniec na zawsze
ten ból te łzy,
po rozterce serc
po ostatnim pocałunku


bez Ciebie
świat jest szary.....




Wiersz nie mojego autorstwa,ale zapożyczyłam go sobie bo...oddaje to czego sama nie potrafię powiedziec...tego, że czasem ciężko jest zapomniec...że cholera jest mi źle...że wspomnienia powracają jak bumerang...wspomnienia nie z przed lat...lecz wspomnienia z ostatnich 6 miesięcy...

wtorek, 2 marca 2010

Coraz lepiej....

Coraz lepiej :) Cieplej,piękniej i w ogoóle jakoś tak...bardziej optymistycznie :)
Wreszcie można chodzic już w lżejszych ciuszkach :) nie trzeba nosic czapek i rękawiczek (uniemożliwiają zrobienie czegokolwiek np. napisania czegoś na telefonie :D ) :D
Jeszcze tylko zieleni i kwiatów, oraz więcej słońca brakuje do pełni szczęścia :)
Tak jak cieplej robi się na dworze tak i u mnie :) proces zapominania zimy trwa,ale może byc już tylko coraz lepiej :)
Uczelnia daje mi w kośc...ale radę dac sobie trzeba :)
zajęcia które są czasem cholernie nudne, poprostu zamienimy w burdel :D robimy wszystko by nie zasnąc :) no coż...I semestr był cudowny,same praktyki i wyjścia do ośrodków kulturowych,kilka podstawowych wykładów,cwiczenia i zaliczenia po prostu cudowne :) A teraz? same wykłady...czasem nudne, czasem ciekawe...kilka cwiczeń i kilka przedmiotów na których jest absolutna cisza,każdy wsłuchany w prowadzącego zajęcia...zafascynowany tym co mówi i żądny takiej wiedzy jaką posiada wykładowca...
Życie toczy się swoim starym znanym mi rytmem, tylko czasem czuję, że coś jest nie tak jak byc powinno. Bywają momenty, że zastanawiam się czy stoję w miejscu, czy może życie tak zapierdala, ze nawet nie wiem kiedy tyle rzeczy się dzieje, a mnie to mało obchodzi...tak jakbym żyła w jakiejś dziwnej czasoprzestrzeni, która czasem jest taka, a czasem zupełnie inna. Spowalnia,rozpędza się...zmienia tor...potem wraca na stary tor...potem nagle spowalnia...stacja i kolejne przyspieszenie...
Zupełnie jak pociąg...życie tez takie jest? przecież w końcu mozna się porzygac od tych ciągłych zmian...ale zmiany sa dobre....więc może lepiej gdy jest przez chwilkę niedobrze, by potem jednak bylo lepiej?
:D takkk...skończe może na tym...coś zaczynam filozofowac :D