Coraz lepiej :) Cieplej,piękniej i w ogoóle jakoś tak...bardziej optymistycznie :)
Wreszcie można chodzic już w lżejszych ciuszkach :) nie trzeba nosic czapek i rękawiczek (uniemożliwiają zrobienie czegokolwiek np. napisania czegoś na telefonie :D ) :D
Jeszcze tylko zieleni i kwiatów, oraz więcej słońca brakuje do pełni szczęścia :)
Tak jak cieplej robi się na dworze tak i u mnie :) proces zapominania zimy trwa,ale może byc już tylko coraz lepiej :)
Uczelnia daje mi w kośc...ale radę dac sobie trzeba :)
zajęcia które są czasem cholernie nudne, poprostu zamienimy w burdel :D robimy wszystko by nie zasnąc :) no coż...I semestr był cudowny,same praktyki i wyjścia do ośrodków kulturowych,kilka podstawowych wykładów,cwiczenia i zaliczenia po prostu cudowne :) A teraz? same wykłady...czasem nudne, czasem ciekawe...kilka cwiczeń i kilka przedmiotów na których jest absolutna cisza,każdy wsłuchany w prowadzącego zajęcia...zafascynowany tym co mówi i żądny takiej wiedzy jaką posiada wykładowca...
Życie toczy się swoim starym znanym mi rytmem, tylko czasem czuję, że coś jest nie tak jak byc powinno. Bywają momenty, że zastanawiam się czy stoję w miejscu, czy może życie tak zapierdala, ze nawet nie wiem kiedy tyle rzeczy się dzieje, a mnie to mało obchodzi...tak jakbym żyła w jakiejś dziwnej czasoprzestrzeni, która czasem jest taka, a czasem zupełnie inna. Spowalnia,rozpędza się...zmienia tor...potem wraca na stary tor...potem nagle spowalnia...stacja i kolejne przyspieszenie...
Zupełnie jak pociąg...życie tez takie jest? przecież w końcu mozna się porzygac od tych ciągłych zmian...ale zmiany sa dobre....więc może lepiej gdy jest przez chwilkę niedobrze, by potem jednak bylo lepiej?
:D takkk...skończe może na tym...coś zaczynam filozofowac :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz