poniedziałek, 20 września 2010

Wierszyk o mnie Marty K.

Przezwisko dla Glorii wymyśliłam dziś,
lecz później do domu musiałam iśc.
"Ruda" tak ją teraz nazywam,
gdy do jej domu przybywam.


Gdy do domu jechałam busem
i wysiadłam z niego susem,
wymyśliłam jeszcze jedno,
"Piksel" - trafiłam w sedno!


Fajna to jest dla niej ksywka,
gdy opada na noc grzywka.
Aparatem robi zdjęcia,
poszukując swego księcia.


Kiedy trafia na ofiarę,
robi przy tym wielka siarę.
Śmieje się najgłośniej w świecie,
ale o tym dobrze wiecie!



Wymyślony po całym dniu spędzonym razem,w ciągu którego wiele się działo. Podczas rozmowy na skeypie. Moja talenciara :*
Aczkolwiek nie jest on do końca prawdziwy. ;)

wtorek, 14 września 2010

My z drugiej połowy XX wieku

Hillar Małgorzata

My z drugiej połowy XX wieku

My z drugiej połowy XX wieku
rozbijający atomy
zdobywcy księżyca
wstydzimy się
miękkich gestów
czułych spojrzeń
ciepłych uśmiechów

Kiedy cierpimy
wykrzywiamy lekceważąco wargi

Kiedy przychodzi miłość
wzruszamy pogardliwie ramionami

Silni cyniczni
z ironicznie zmrużonymi oczami

Dopiero późną nocą
przy szczelnie zasłoniętych oknach
gryziemy z bólu ręce umieramy z miłości



Śliczny wiersz. Bardzo prawdziwy i poruszający.

poniedziałek, 13 września 2010

yhm.

Nie no po prostu wspaniale.
Środa zbliża się wielkimi krokami...Boję się. Mam nadzieję, że mój mózg nie odmówi mi posłuszeństwa w środę i będę mogła jakoś napisac ten egzamin. Chcę to miec już za sobą.
Fajnie było słuchac o tym na wykładach, ale po jakiego grzyba mam się uczyc o np. "śmierci oswojonej" ,albo o tym jaki powinien byc rycerz. Nie mówię, że to nie jest potrzebna wiedza, czy nie interesujące to jest, ale żeby ryc to na pamięc i zdawac egzamny z tego? yhm.
Bo ja rozumiem, że dobrze jest wiedziec co to jest empiryzm, scholastyka czy nawet wiedziec jakie wynalazki powstały w renesansie, albo filozofie ludzi tamtych epok, ale co mnie ma obchodzic to, że umierający ma przejśc przez specjalny obrządek zanim umrze. Niby to historia w znaczeniu kulturowym, ale nudna jak flaki z olejem. Dobrze, że ten przedmiot już mi się skończy.
Zdac tylko ten egzamin.

Październik zbliża się wielkimi krokami. Fajnie,cieszy mnie to. Stęskniłam się już za uczelnią, za ludźmi i wykładowcami. Za ciekawymi wykładami i coraz to nowszymi pomysłami na zajęciach.
A myślę, że przede wszystkim za tym że mój dzień był jakoś poukładany. Nie to co teraz. Wstaję "rano" (11-12) ,snuję się po domu, czytam książkę ,wychodzę gdzieś albo i nie.
Tak,zdecydowanie chcę już na uczelnię :)

Dzisiaj przechodząc koło banku zobaczyłam wielką reklamę szkoły artystycznej i kierunku aktorstwo. Aż mi się płakac zachciało. Wszystko ostatnio krzyczy do mnie, że moje marzenie jest na wyciągniecie ręki, a nie mogę go dosięgnąc. Czuję się źle.
Może powinnam jednak schowac swoją chora ambicję i iśc na takie studium aktorskie? wiem, że to nie jest to czego pragnę ,ale chociaż troszeczkę zaspokoi mój głód grania i nauki aktorstwa.

Jeszcze jak na złośc źle się czuję. Nie chodzi o psychikę, bo z ta sobie ostatnio na szczęście dosc szybko poradziłam, ale o złe samopoczucie. Boli mnie ręka,paraliżuje mi ją,czuje jakieś mrowienie w niej. Nie mam w niej siły. Boję się, że to od serca. Nie chcę powtórki z rozrywki jaką zafundowała mi moja ręka i noga kilkanaście lat temu.

Strasznie marudzę. Gdzie się podział mój optymizm, który jeszcze ok. dwa tygodnie temu wypełniał całe moje ciało?
Chyba potrzebuję nowego celu w życiu. Niby mam cel, ale widocznie nie jest on wystarczający.

wtorek, 7 września 2010

Jak woda w szklance.


Stabilna emocjonalnie jak powierzchnia wody w szklance, trzymanej przez człowieka z parkinsonem, któremu palą się spodnie i tańczy lambade.


O tak się właśnie teraz czuję. Taki śmieszny element. Żeby nie było, że "depresja" mnie dopadła.

poniedziałek, 6 września 2010

Smutek.

Jest na świecie taki rodzaj smutku, którego nie można wyrazić łzami.
Nie można go nikomu wytłumaczyć.
Nie mogąc przybrać żadnego kształtu, osiada ciasno na dnie serca
jak śnieg podczas bezwietrznej nocy.