poniedziałek, 8 listopada 2010

proszek...

K***a!!

No i stało się.

Szlag by to!


Totalna niechęć do życia.

Totalna rozsypka. Proszek.

Totalny brak nadziei i wiary (która jeszcze gdzieś tam sobie żyła).

Za duży ciężar. Nie do udźwignięcia. Mam dość! Kompletnie dość.

Ile jeden człowiek jest w stanie znieść? Ja już wymiękam. Nie mam siły...

Nie daję rady. Wszystko wysiada. Organizm,psychika...wszystko.

Wszystko się ze sobą splata. Przeszłość,teraźniejszość i przyszłość, której już nie widzę przed sobą.

Nie ma nic. Nie ma już mnie.

środa, 27 października 2010

ach i och!

Dawnoooo nic nie napisałam :D
Ale i tak nie będę się też dzisiaj rozpisywac.
Co nowego?
Uczelnia,uczelnia,uczelnia,dom, czytanie książek na zajęcia,nauka(już !) i tak wkoło Macieja. Niby się dzieje poza tym dużo,ale to jednak zajmuje mi najwięcej czasu.
Niby pozytywnie,ale zmęczenie mnie dopadło. Na dodatek jakieś takie..no bo ja wiem...można to nazwac również spadkiem energii i optymizmu,radości itd.
Coś,nie pozwalało mi się uśmiechac. Meczące. Niby nic takiego, ale ja bez uśmiechu nie potrafię życ i czuję się wtedy taka...brzydka? serio :D wiem, że to głupie, ale tak jest :D
Ale! to co przeżyłam dzisiaj wprawiło mnie w tak wspaniały humor, jestem tak prze szczęśliwa i zadowolona, że szok!
Oby nic mi go nie schrzaniło.

Co poza tym?
Szykuje mi się kilka dni wolnego, bo święto itd. więc wreszcie się wyśpię, obejrzę sobie film jakiś, ogarnę się z książkami i sobą :D
Może jakieś zdjęcia zrobię wreszcie.

Poza tym wreszcie ruszyłam dupsko i załatwiam praktyki :) Jesli dostanę się w to miejsce, które chcę, będę wreszcie realizowała to co kocham. Poznam to i zobaczę czy naprawdę tak mnie to fascynuje nadal.

No to na razie tyle. Za dużo się dzieje. Połowy rzeczy o których chciałam napisac jak zaczęłam to pisac ( :D ) już nie pamiętam :D

wtorek, 5 października 2010

jesień.









Dzisiaj wracając do domu zrobiłam kilka zdjęc w parku przy moim osiedlu tak na szybko... :) ot tak! :) taka słoneczna jesień może byc :) ale więcej ciepełka ;)

niedziela, 3 października 2010

Michael Buble - Fever

Głos Michaela Buble jest taki magiczny. Słucham na okrągło i ciągle mi mało. Aranżacja muzyczna no po prostu świetna. Muzyka jak dla mnie w tym utworze zrobiona pod musical, czysto Broadwayowska. Chyba zakochałam się w muzyce w wykonaniu tego pana... :)



piątek, 1 października 2010

puzzle

Niepokojąca rozsypanka puzzli,
trafne połączenia i nieudane próby.
Zagryzam wargi, staram się
dopasować wszystkie elementy.
Jednak nie wypełniłam całej
pustki między puzzlami,
ale czasem
tak jest,
czasem nie zauważamy

tego co posiadamy, i szukamy
brakujących elementów.

poniedziałek, 20 września 2010

Wierszyk o mnie Marty K.

Przezwisko dla Glorii wymyśliłam dziś,
lecz później do domu musiałam iśc.
"Ruda" tak ją teraz nazywam,
gdy do jej domu przybywam.


Gdy do domu jechałam busem
i wysiadłam z niego susem,
wymyśliłam jeszcze jedno,
"Piksel" - trafiłam w sedno!


Fajna to jest dla niej ksywka,
gdy opada na noc grzywka.
Aparatem robi zdjęcia,
poszukując swego księcia.


Kiedy trafia na ofiarę,
robi przy tym wielka siarę.
Śmieje się najgłośniej w świecie,
ale o tym dobrze wiecie!



Wymyślony po całym dniu spędzonym razem,w ciągu którego wiele się działo. Podczas rozmowy na skeypie. Moja talenciara :*
Aczkolwiek nie jest on do końca prawdziwy. ;)

wtorek, 14 września 2010

My z drugiej połowy XX wieku

Hillar Małgorzata

My z drugiej połowy XX wieku

My z drugiej połowy XX wieku
rozbijający atomy
zdobywcy księżyca
wstydzimy się
miękkich gestów
czułych spojrzeń
ciepłych uśmiechów

Kiedy cierpimy
wykrzywiamy lekceważąco wargi

Kiedy przychodzi miłość
wzruszamy pogardliwie ramionami

Silni cyniczni
z ironicznie zmrużonymi oczami

Dopiero późną nocą
przy szczelnie zasłoniętych oknach
gryziemy z bólu ręce umieramy z miłości



Śliczny wiersz. Bardzo prawdziwy i poruszający.

poniedziałek, 13 września 2010

yhm.

Nie no po prostu wspaniale.
Środa zbliża się wielkimi krokami...Boję się. Mam nadzieję, że mój mózg nie odmówi mi posłuszeństwa w środę i będę mogła jakoś napisac ten egzamin. Chcę to miec już za sobą.
Fajnie było słuchac o tym na wykładach, ale po jakiego grzyba mam się uczyc o np. "śmierci oswojonej" ,albo o tym jaki powinien byc rycerz. Nie mówię, że to nie jest potrzebna wiedza, czy nie interesujące to jest, ale żeby ryc to na pamięc i zdawac egzamny z tego? yhm.
Bo ja rozumiem, że dobrze jest wiedziec co to jest empiryzm, scholastyka czy nawet wiedziec jakie wynalazki powstały w renesansie, albo filozofie ludzi tamtych epok, ale co mnie ma obchodzic to, że umierający ma przejśc przez specjalny obrządek zanim umrze. Niby to historia w znaczeniu kulturowym, ale nudna jak flaki z olejem. Dobrze, że ten przedmiot już mi się skończy.
Zdac tylko ten egzamin.

Październik zbliża się wielkimi krokami. Fajnie,cieszy mnie to. Stęskniłam się już za uczelnią, za ludźmi i wykładowcami. Za ciekawymi wykładami i coraz to nowszymi pomysłami na zajęciach.
A myślę, że przede wszystkim za tym że mój dzień był jakoś poukładany. Nie to co teraz. Wstaję "rano" (11-12) ,snuję się po domu, czytam książkę ,wychodzę gdzieś albo i nie.
Tak,zdecydowanie chcę już na uczelnię :)

Dzisiaj przechodząc koło banku zobaczyłam wielką reklamę szkoły artystycznej i kierunku aktorstwo. Aż mi się płakac zachciało. Wszystko ostatnio krzyczy do mnie, że moje marzenie jest na wyciągniecie ręki, a nie mogę go dosięgnąc. Czuję się źle.
Może powinnam jednak schowac swoją chora ambicję i iśc na takie studium aktorskie? wiem, że to nie jest to czego pragnę ,ale chociaż troszeczkę zaspokoi mój głód grania i nauki aktorstwa.

Jeszcze jak na złośc źle się czuję. Nie chodzi o psychikę, bo z ta sobie ostatnio na szczęście dosc szybko poradziłam, ale o złe samopoczucie. Boli mnie ręka,paraliżuje mi ją,czuje jakieś mrowienie w niej. Nie mam w niej siły. Boję się, że to od serca. Nie chcę powtórki z rozrywki jaką zafundowała mi moja ręka i noga kilkanaście lat temu.

Strasznie marudzę. Gdzie się podział mój optymizm, który jeszcze ok. dwa tygodnie temu wypełniał całe moje ciało?
Chyba potrzebuję nowego celu w życiu. Niby mam cel, ale widocznie nie jest on wystarczający.

wtorek, 7 września 2010

Jak woda w szklance.


Stabilna emocjonalnie jak powierzchnia wody w szklance, trzymanej przez człowieka z parkinsonem, któremu palą się spodnie i tańczy lambade.


O tak się właśnie teraz czuję. Taki śmieszny element. Żeby nie było, że "depresja" mnie dopadła.

poniedziałek, 6 września 2010

Smutek.

Jest na świecie taki rodzaj smutku, którego nie można wyrazić łzami.
Nie można go nikomu wytłumaczyć.
Nie mogąc przybrać żadnego kształtu, osiada ciasno na dnie serca
jak śnieg podczas bezwietrznej nocy.




wtorek, 31 sierpnia 2010

Przyjaciele...:)


Przyjaciel to ktoś kto zna piosenkę
twojego serca i pomoże ci ją zaśpiewać
gdy zapomnisz słów...





Dobrze jest miec przyjaciół :)
Podnoszą na duchu kiedy jest źle,
doradzą,kiedy człowiek nie wie co ma zrobic,
pocieszą,przytulą,

a kiedy zrobisz coś nie tak,
pomogą Ci naprawic błąd,
wskoczyc na własciwe tory rozumowania,zachowania,myślenia.

Dobrze miec przyjaciół.

Kiedy się uśmiechasz,oni śmieją się z Tobą,
kiedy płaczesz,płaczą z Tobą...
Bez nich świat...mój swiat nie miałby sensu :)

Dziękuję za niezapomniany weekend, :D a właściwie czwartek,piątek,sobotę,niedzielę i poniedziałek :D

Cudowne pełne emocji,śmiechu i dłuuuugich rozmów, dni i noce :)

wtorek, 24 sierpnia 2010

wtorek, 17 sierpnia 2010

marzenie...

I had a dream, when I was young
A dream of sweet illusion
A glimpse of hope and unity
But a cold wind blows
And a dark rain falls
And in my heart it shows
Look what they've done to my dream.





Miałam marzenie, będąc jeszcze młodą
Marzenie jak słodkie złudzenie
Przebłysk nadziei i jedności
Ale zimny wicher powiał
I pada mroczny deszcz
I widać to w moim sercu
Patrz co zrobili z moim marzeniem.

sobota, 14 sierpnia 2010

ach...




Kraków! Najpiękniejsze miasto w Polsce! Kocham to miasto...





środa, 28 lipca 2010

......

A we mnie ciągle pusto..
ani muzyki
ani wiersza
ani głodu
ani pragnienia
Może trochę tęsknoty
i sporo zmęczenia.

piątek, 25 czerwca 2010

Wakacje!!

No nareszcie :)
Koniec sesji.
Jeden egzamin niestety do zaliczenia we wrześniu,ale przynajmniej troszkę sobie odpocznę teraz i z nowymi siłami podejde we wrześniu do niego.
Jutro wyniki 2 egzaminu i jak zdałam a raczej zdałam to wpisy w poniedziełek :) i sezn wakacji zostanie oficjalnie otwarty :)

Wreszcie bedzie czas na porobienie nowych zdjęc,spotkania z przyjaciółmi, grill i jakieś wyjazdy :)


Bardzo spodobała mi się ta nutka. Zupełnie nie moje klimaty (funk,hh i coś tam jeszcze) ale ta jest no po prostu mega...
http://www.youtube.com/watch?v=7cSCpLVP_LQ

a tu 2 wersja z innymi wykonawcami.

http://www.youtube.com/watch?v=iaatv4mhheQ&feature=related

niedziela, 6 czerwca 2010

:)

rany...już czerwiec...!!
niesamowite jak ten czas leci...
jeszcze tylko jutro i w czwartek i koniec zajęc na uczelni...jutro zajęcia do późna i jeszcze to kolokwium...:( damy radę! a zaraz po zajęciach odpoczynek w najpiękniejszym miejscu przeznaczonym do rozrywki tj teatrze! jutro znowu bede miała molizwośc byc tam gdzie kocham byc :) Idziemy na "kolega Mela Gibsona" :) cieszy mnie to :) a więc jutro w domu bedę ok.21-22 :P
potem jeszcze tylko czwartek i dwa kolokwia. Ale to będzie o wiele wiele prostrze od tego jutrzejszego. A potem już tylko przygotowania do egzaminów :) tj. czytanie ksiązek,powtarzanie materiału z wykładów,zapamiętanie tego i tamtego :) w zasadzie czekają mnie tylko dwa egzaminy i jedno przedstawienie pracy zbiorowej :) wpisy itd już w zasadzie jutro i w czwartek...:) jesli wszystko zalicze i egzaminy zdam to oficjalnie będę na II roku :) heh gdyby nie ta moja fotografia byłabym już na IV roku od pazdziernika ale nie zaluje :) Dwa lata spędzone w szkole fotograficznej,dały mi zawód i satysfakcję :)

wczoraj miałam się uczyc ale...byłam na grillu z rodzinką i przyjaciółmi :) fajnie bylo :)
Taka sliczna pogoda...az zal było siedziec w domu :P

Ostatnimi czasy czegos strasznie mi brakuje...
Nie chodzi o coś namacalnego,o jakaś rzecz...bardziej o coś co nie da się zmierzyc,zobaczyc...tylko poczuc...chociaz to też złe okreslenie, bo uczuc to ja mam dośc na jakiś czas jeszcze...aczkolwiek jak przyjdzie to przyjdzie. Wszystko w swim czasie,moj umysł i serce najlepiej wie kiedy :)

sobota, 29 maja 2010

Looooooooo!!

loooooooooooooo!!! Co to były za dwa dni :D
Koncerty u nas w miescie na Dniach naszego miasta!
ogień!!
Najpierw w piątek poszłam o 17 na Bas Tajpana i Bob One!! dali czadu :)
potem był Jamal...ale siedziałam sobie na górce wiec tylko słyszałam jak grali :)
A potem co??
COMA!!!!!
Wymiekłam! nogi mi do tyłka wchodziły,pogo niesamoite! Posłuchac ich na żywo - bezcenne! jego głos,te soloweczki! ach :D i jeszcze byc z Tymi ludzmi tam :D wow!
a dzisiaj tj. w sobotę był Perfect :) też było spoko :D stałam zaraz pod telebimem i sami sobie zrobiliśmy Pogo :D darłam ryja w piątek i dzisiaj więc jestem pewna ze jutro głosu nie bede posiadac...w zasadzie już go trace :D
Więcej takich Dni miast i takich koncertów!

wtorek, 18 maja 2010

no dośc!

Była piękna pogoda i się zmyła! Dosłownie!
Pada deszcz, powodzie, Śląsk, Małopolska itd podtopione. Nie ma co!
Piękną mamy jesień tej wiosny!!
Dość!
Ma byc piękna pogoda...słoneczko i 30 stopni tak jak jeszcze kilka dni temu...
przecież mój cały optymizm pływa wraz z całą tą wodą przez ulice miast! Jak tu się usmiechac i cieszyć gdy pada,zimno i w ogóle tyle nieszczęśc w Polsce?
Wrrrrrrrr.....

A co ciekawego?
nic...
nuda
zero.
nul
a tak serio:D
Uczelnia....sesja nie ubłagalnie nadchodzi...
Dom....w zasadzie ostatnio jest to najmilsze miejsce...ciepło ( w miarę) i sucho :D
Czasem wyskoczy się na jakąś imprezkę, czasem na spotkanie z znajomymi, przyjaciółmi :D czasem do miasteczka w którym jest rurkownia (kto ma wiedzieć ten wie ;) ) :D
Z niecierpliowścią czekam więc na cieplejsze dni, by można było posiedzieć sobie na ławeczce przed domem, iśc na koncert plenerowy, na ognicho itd :) a najbardziej na to by iść na sesję zdjęciową i po prostu zrobić piękne nowe zdjęcia :)

piątek, 19 marca 2010

...........










Pragnę zabłądzić gdzieś jedynie z aparatem w dłoni

Dostrzegać rzeczy, których nie widzą inni
Przecież nikogo wokół mnie nie będzie
Jedynie ja, moje myśli i pustka, stąpająca ze mną
Cień mej sylwetki, towarzyszący z każdym krokiem
Podążałabym przed siebie, nie mając pojęcia, dokąd
Ani jaki jest cel podróży
Może odnaleźć chciałabym coś, czego mi brakuje?
Może uciec albo wrócić?
Dokąd?
Gdzie?
Przed siebie i z sobą
W pogoni za Sobą...
W pogoni za Tobą...


Fotografie są z wakacji z tamtego roku, ale mam do nich ogromny sentyment :)


piątek, 5 marca 2010

Jak zapomniec..?


Poświęcam myśli,
że byłeś blisko
tak że wargi stykały się
czułam oddech Twoj
na ciele mym
tylko Ty byłeś złudzeniem
wstrętnym marzeniem
ile dałabym by
zapomnieć Cie
twe gesty,twe oczy
Ja zapomnieć pragnę
te chwile.
Zapomniec na zawsze
ten ból te łzy,
po rozterce serc
po ostatnim pocałunku


bez Ciebie
świat jest szary.....




Wiersz nie mojego autorstwa,ale zapożyczyłam go sobie bo...oddaje to czego sama nie potrafię powiedziec...tego, że czasem ciężko jest zapomniec...że cholera jest mi źle...że wspomnienia powracają jak bumerang...wspomnienia nie z przed lat...lecz wspomnienia z ostatnich 6 miesięcy...

wtorek, 2 marca 2010

Coraz lepiej....

Coraz lepiej :) Cieplej,piękniej i w ogoóle jakoś tak...bardziej optymistycznie :)
Wreszcie można chodzic już w lżejszych ciuszkach :) nie trzeba nosic czapek i rękawiczek (uniemożliwiają zrobienie czegokolwiek np. napisania czegoś na telefonie :D ) :D
Jeszcze tylko zieleni i kwiatów, oraz więcej słońca brakuje do pełni szczęścia :)
Tak jak cieplej robi się na dworze tak i u mnie :) proces zapominania zimy trwa,ale może byc już tylko coraz lepiej :)
Uczelnia daje mi w kośc...ale radę dac sobie trzeba :)
zajęcia które są czasem cholernie nudne, poprostu zamienimy w burdel :D robimy wszystko by nie zasnąc :) no coż...I semestr był cudowny,same praktyki i wyjścia do ośrodków kulturowych,kilka podstawowych wykładów,cwiczenia i zaliczenia po prostu cudowne :) A teraz? same wykłady...czasem nudne, czasem ciekawe...kilka cwiczeń i kilka przedmiotów na których jest absolutna cisza,każdy wsłuchany w prowadzącego zajęcia...zafascynowany tym co mówi i żądny takiej wiedzy jaką posiada wykładowca...
Życie toczy się swoim starym znanym mi rytmem, tylko czasem czuję, że coś jest nie tak jak byc powinno. Bywają momenty, że zastanawiam się czy stoję w miejscu, czy może życie tak zapierdala, ze nawet nie wiem kiedy tyle rzeczy się dzieje, a mnie to mało obchodzi...tak jakbym żyła w jakiejś dziwnej czasoprzestrzeni, która czasem jest taka, a czasem zupełnie inna. Spowalnia,rozpędza się...zmienia tor...potem wraca na stary tor...potem nagle spowalnia...stacja i kolejne przyspieszenie...
Zupełnie jak pociąg...życie tez takie jest? przecież w końcu mozna się porzygac od tych ciągłych zmian...ale zmiany sa dobre....więc może lepiej gdy jest przez chwilkę niedobrze, by potem jednak bylo lepiej?
:D takkk...skończe może na tym...coś zaczynam filozofowac :D

piątek, 19 lutego 2010

Oby....

Oby wiosna szybko nadeszła. Mam dośc tej zimy. Chcę o niej szybko zapomniec.
wszędzie tylko biało...lód...zimno.

Wiosną wszystko budzi się do życia....wszystko jest nowe,świerze. Trwa soczysta,zielona,kwiaty piękne i pachnące,ludzie uśmiechnięci i zadowoleni,jest ciepło...a o zimie już nikt nie pamięta.
Zachowac tylko piekne chwile (których było niewiele) z zimy w pamięci,a o reszcie jak najszybciej zapomniec i już do tego nie wracac.

Pragnę wiosny! pragnę zmian! pragnę ciepła!

niedziela, 24 stycznia 2010

Jak? Po co ?

W zasadzie nie wiem jak chcę prowadzic tego bloga...pisac codziennie,co kilka dni czy raz na tydzień? a może kilka razy w miesiącu? Nie wiem...może po prostu jak mnie wena najdzie?
O czym pisac? O tym co robię? jak mi mijał dzień? przecież to nudne i oklepane...a jednak jest cześcią mnie.
Jakby nie było żyję...tylko czasem zdaje mi się, że moje życie jest poza mną...wszystko dzieje się szybko i jakbym ja była tylko tego obserwatorką nie mogąc ingerowac w nie...Oklepane? tak...możliwe....ale coż....widocznie jestem nudna i mało oryginalna.
W moim życiu dzieje się wiele...ale czy to nadaje się do opowiadania?
nie..chyba nie.
Tak więc nadal nie wiem co mnie podkusiło i o czym bedę pisac.
Może jutro...może jutro wymyślę.

sobota, 23 stycznia 2010

Co mnie podkusiło?

Coś mnie podkusiło, żeby założyc bloga.
Nie jestem dobra w pisaniu i wylewaniu swoich myśli na "kartki". Nawet tytuł na to wskazuje.
Coż,może warto spróbowac...
W końcu jeszcze nie tak dawno obiecałam sobie, że będę nowe rzeczy "kosztowac"....
Czy się opłaca? nie wiem...czas pokaże.